Kod, Królowie i AI: Moja sentymentalna podróż z Leszna do Francji (w towarzystwie żony i translatora) | JestCode Blog
Wróć do bloga
Kod, Królowie i AI: Moja sentymentalna podróż z Leszna do Francji (w towarzystwie żony i translatora)
W podróży

Kod, Królowie i AI: Moja sentymentalna podróż z Leszna do Francji (w towarzystwie żony i translatora)

· 12 min czytania · przez Damian Grzegorzewski & Beata Motwicka-Grzegorzewska

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak dziwne ścieżki rezerwuje dla nas los? Jako programiści na co dzień żyjemy w świecie algorytmów, gdzie punkt A prowadzi do punktu B, a kod wykonuje się w przewidywalnej sekwencji. Życie bywa jednak znacznie bardziej analogowe i pełne niespodziewanych pętli oraz powiązań, których żaden deweloper by nie zaplanował. Ostatnio odbyłem z żoną podróż, która połączyła naszą rodzinną historię, wielką politykę z XVIII wieku, nowoczesną technologię i... jednego małego, niezwykle zadowolonego z jazdy samochodem psa – Albina.

Mały piesek na starym rynku w Chaumont Nasz mały czworonożny pasażer, Albin, który dzielnie dotrzymywał nam kroku i z zaciekawieniem badał francuskie miasteczka.

Z Leszna do Londynu (i z powrotem do historii)

Urodziłem się w Lesznie. Tam spędziłem całą młodość i skończyłem szkołę średnią, po czym jako 18-latek wsiadłem w samolot i – jako dumny przedstawiciel „pokolenia Ryanaira” – ruszyłem na podbój Londynu, gdzie kontynuowałem edukację i ukończyłem studia. Leszno to super miasto. Spokojne, skrojone idealnie na miarę. Jednak mieszkając tam za dzieciaka, człowiek rzadko ekscytuje się historią własnego regionu. Ile razy siedziałem na rynku, mijając kamienicę Wieniawa czy kultowe Delicje, nie zastanawiając się w ogóle nad przeszłością tych miejsc.

Podobnie było z postacią króla Stanisława Leszczyńskiego. Od niedawna na leszczyńskim rynku stoi jego pomnik. Założę się, że większość mijających go osób (w tym dawny ja) wie o nim tylko tyle, że „był jakimś tam królem Polski”. A to postać absolutnie filmowa. Właściciel zamku w pobliskiej Rydzynie, dwukrotny król Polski, który tron tracił szybciej, niż my dzisiaj stawiamy kontenery na Dockerze. Los rzucił go ostatecznie do Francji, gdzie został księciem Lotaryngii. I to właśnie tam, po latach, skrzyżowały się nasze ścieżki.

Pomnik króla Stanisława Leszczyńskiego w Lesznie Pomnik króla Stanisława Leszczyńskiego na leszczyńskim rynku — stąd zaczęła się nasza sentymentalna podróż do Francji.

Misja: Chaumont. Rodzinne zobowiązanie po 100 latach

Moja żona ma w swojej rodzinie niezwykłą, wręcz filmową historię. Jej pradziadek w młodym wieku wyemigrował do Francji i osiedlił się w Bar-sur-Aube. Jego wielkim, niespełnionym za życia marzeniem było to, aby ktoś z rodziny z Polski kiedyś go tam odwiedził. Niestety – XX wiek nikogo nie rozpieszczał. Wojna, żelazna kurtyna, zawirowania polityczne... Czas mijał, a obietnica wisiała w próżni przez kolejne pokolenia.

Aż do teraz. Moja żona postanowiła, że czas najwyższy to zmienić i domknąć tę rodzinną historię. Spakowaliśmy samochód, na tylne siedzenie zaprosiliśmy naszego małego psiaka, Albina (który trasy znosi lepiej niż ja niejeden deployment) i ruszyliśmy w drogę.

Dla mojej żony była to niesamowicie emocjonalna i ważna podróż. To dzięki jej determinacji udało nam się odnaleźć dom pradziadka oraz jego grób w Bar-sur-Aube – moment, w którym stoisz w takim miejscu po tylu latach, naprawdę chwyta za serce. Mało tego! Odwiedziliśmy też jej dalszą, francuską rodzinę, która wciąż mieszka w tamtych rejonach.

Nagrobek rodziny Pokorski-Salach Miejsce spoczynku pradziadka mojej żony (nagrobek rodziny Pokorski-Salach) w Bar-sur-Aube — symboliczne domknięcie 100-letniej rodzinnej obietnicy.

I tu pojawia się najciekawszy, technologiczny zwrot akcji. Wyobraźcie sobie sytuację: spotykacie krewnych po latach, emocje sięgają zenitu, ale pojawia się problem z barierą językową. Oni ani słowa po polsku czy angielsku, my ani słowa po francusku. Na Stack Overflow nie było na to gotowej biblioteki...


🤖 AI na ratunek (czyli jak przeżyć francuski wieczór)

Kiedyś taka sytuacja oznaczała rozmowę "na migi", nerwowe uśmiechy i szybkie pójście spać. Dzisiaj? Odpaliliśmy nowoczesną technologię. Dzięki narzędziom typu Gemini Live Chat i ulepszonym wersjom translatorów, spędziliśmy z rodziną kilka genialnych wieczorów. Rozmawialiśmy o wszystkim – od wspomnień, przez politykę, aż po codzienne życie. Opóźnienia w transmisji? Minimalne. Wrażenia? Magiczne. Technologia po raz kolejny udowodniła, że potrafi łączyć ludzi tam, gdzie zawodzi tradycyjna edukacja językowa.


Śladami Króla Stanisława (Leszczynianin w Nancy)

Dla mnie, chłopaka z Leszna, ta podróż miała jeszcze jeden, totalnie niespodziewany wymiar. W trakcie wyprawy trafiliśmy do Nancy. I powiem Wam jedno: opadła mi szczęka. Główną atrakcją i sercem tego pięknego miasta jest Place Stanislas (Plac Stanisława) z ogromnym pomnikiem naszego króla.

Bramy na Place Stanislas w Nancy Monumentalne, złocone bramy z kutego żelaza na Place Stanislas w Nancy — jeden z najpiękniejszych punktów architektonicznych naszej trasy.

Widząc to, poczułem ogromną, lokalną dumę. Kawał drogi od domu, we Francji, całe miasto kręci się wokół postaci z mojego rodzinnego miasta! Sam plac i otaczający go kompleks są tak okazałe, że jeśli kiedykolwiek będziecie w pobliżu – musicie to zobaczyć.

Płaskorzeźba przedstawiająca Stanisława Leszczyńskiego Historyczna płaskorzeźba króla Stanisława Leszczyńskiego, księcia Lotaryngii, wmurowana w Nancy.

Odwiedziliśmy też Lunéville, gdzie Stanisław Leszczyński spędził ostatnie lata swojego bogatego życia i... zginął w dość tragiczny sposób, ponieważ jego szlafrok zajął się ogniem od iskry z fajki.


Ukryte perełki: Architektura, UI i analogowy design

Ta część Francji jest niesamowicie niedoceniana przez turystów, a kryje w sobie genialne miejsca, które po prostu warto odwiedzić:

  • Langres: Przepiękne miasto forteczne otoczone potężnymi, nienaruszonymi murami. To tutaj urodził się Denis Diderot, słynny twórca Encyklopedii. Miasto ma fantastyczny, studencki klimat – pełno tu małych kawiarni, uniwersyteckich zaułków, a w sezonie letnim przyjemnie spaceruje się w rytm organizowanych tam koncertów.
  • Wiadukt w Chaumont: Imponujący, niezwykle charakterystyczny most kolejowy z XIX wieku, który ze względu na swój unikalny wygląd wielokrotnie pojawiał się w różnych materiałach filmowych.
Wiadukt kolejowy w Chaumont Potężny, 50-metrowej wysokości wiadukt kolejowy w Chaumont — imponujące dzieło XIX-wiecznej inżynierii z bliska robi niesamowite wrażenie.
  • Muzeum Plakatu w Chaumont (Le Signe) i... lokalny Claude: To miejsce to absolutny raj dla fanów designu i UI/UX. Można tam zobaczyć ewolucję grafiki użytkowej i procesy tworzenia layoutów prasowych.
  • Osobisty wymiar: Wujek mojej żony pracował zawodowo w drukarni przy projektowaniu układów stron i katalogów. Na emeryturze podarował nam piękną pamiątkę: album International Graphic, pełen genialnych, historycznych prac projektowych. Z punktu widzenia programisty, zobaczenie tych klasycznych, analogowych layoutów to była czysta inspiracja.
  • Najlepszy deweloperski smaczek? Wujek ma na imię Claude. Dokładnie tak, jak słynny model AI od Anthropic. Kiedy więc rozmawialiśmy przy stole przy użyciu sztucznej inteligencji, miałem w pokoju sytuację typu multi-cloud – z jednej strony asystent w telefonie, a z drugiej żywy wujek Claude opowiadający o tradycyjnym składzie tekstu i layoutach. Wygląda na to, że miłość do dobrych promptów i projektowania graficznego ta rodzina ma po prostu zapisaną w kodzie źródłowym.
Wnętrze pamiątkowego albumu z analogowymi layoutami Klasyczne, analogowe układy typograficzne i graficzne wewnątrz albumu.
Pamiątkowy album International Graphic Okładka albumu „International Graphic” podarowanego przez wujka Claude'a.
Wnętrze katedry w Langres Wnętrze strzelistej, gotyckiej katedry w Langres, które zachwyca grą świateł i monumentalną strukturą.
  • Colombey-les-Deux-Églises: W okolicy mieliśmy okazję zobaczyć monumentalny, widoczny z daleka z drogi Krzyż Lotaryński – potężny pomnik upamiętniający generała Charles'a de Gaulle'a.
  • Lac du Der: Aby złapać trochę oddechu w cieplejszy dzień, idealne okazało się jezioro Lac du Der. Jest gigantyczne, a infrastruktura wokół niego (piękne plaże i ścieżki) zachęca do odpoczynku.

Pokolenie Ryanaira vs Emigracja z 1919 roku

Podróżując po tych terenach, razem z żoną zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego właściwie tak wielu Polaków wyemigrowało w te rejony Francji. Jako były emigrant z Londynu postanowiłem pogrzebać trochę w faktach historycznych.

Okazało się, że dokładnie 3 września 1919 roku rządy Polski i Francji podpisały specjalną konwencję emigracyjną. Francja po I wojnie światowej cierpiała na gigantyczny brak rąk do pracy (w szczególności w rolnictwie i górnictwie), z kolei odrodzona Polska walczyła z potężnym bezrobociem i przeludnieniem wsi. Był to więc klasyczny, obustronny układ win-win. Zresztą, patrząc historycznie, relacje obu tych krajów zawsze były silne – polska arystokracja przez wieki szczyciła się płynną mową po francusku, a sama Francja stanowiła dla nas kulturowy wyznacznik najwyższej jakości.


Podsumowanie binarne

Wracając samochodem do domu – z Albinem śpiącym smacznie na tylnym siedzeniu i żoną, która na fotelu pasażera mogła wreszcie odetchnąć z ulgą po domknięciu tej stuletniej, rodzinnej historii – dotarło do mnie, jak niesamowicie technologia ułatwia nam dzisiaj życie. Od nawigacji, przez rezerwacje, aż po przełamywanie barier językowych w czasie rzeczywistym za pomocą nowoczesnych narzędzi.

Jednak to, co w podróżach najpiękniejsze, pozostaje niezmienne od czasów Stanisława Leszczyńskiego: emocje, odkrywanie swoich korzeni i duma z tego, skąd się pochodzi. Nawet jeśli na co dzień pisze się kod w Pythonie, TypeScript, Go czy C#.

A Wy? Macie na swoim koncie jakieś podróże, które niespodziewanie połączyły Waszą rodzinną przeszłość z teraźniejszością? Dajcie znać w komentarzach!


Komentarze (0)

Ładowanie komentarzy...

Dodaj komentarz