Jako programiści spędzamy długie godziny, gapiąc się w monitory, debugując kod i zastanawiając się, dlaczego funkcja, która działała lokalnie, nagle wysypuje się na produkcji. Łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że jedyny słuszny rozwój to nauka kolejnego frameworka. W tym roku postanowiłem jednak zrobić mały „refaktoryzacyjny reset” dla mojego mózgu.
Postawiłem sobie ambitny cel: jedna książka miesięcznie. Zamiast jednak tonąć w technicznej literaturze, postawiłem na tematy, które rozwijają mnie na innych płaszczyznach – finanse osobiste, inżynierię behawioralną i psychologię ludzkich zachowań. Oto krótkie podsumowanie tego, co wpadło na moją fizyczną i cyfrową półkę w tym roku. Spokojnie, nie musisz być programistą, żeby wyciągnąć z tego coś dla siebie!
1. „Najbogatszy człowiek w Babilonie” – George S. Clason
> Czyli starożytna baza danych o oszczędzaniu
To absolutny klasyk, który moim zdaniem powinien przeczytać każdy – i to najlepiej jeszcze w szkole. Książka jest napisana w formie prostych przypowieści dziejących się w starożytnym Babilonie. Choć brzmi to jak lekcja historii, w rzeczywistości dostajemy coś w rodzaju „nieformalnej Biblii finansisty”.
Okazuje się, że zasady ekonomii nie zmieniły się od tysięcy lat. Niezależnie od tego, czy zarabiasz w babilońskich szeklach, czy w złotówkach, reguły gry są takie same.
- Główny wniosek: Najważniejsza zasada? Płać najpierw sobie – odkładaj minimum 10% z każdej „wypłaty” i chroń swój kapitał przed ryzykownymi, bezmyślnymi inwestycjami.
- Moja ocena: Książka jest napisana niezwykle przystępnym językiem. Czyta się ją błyskawicznie, a zawarte w niej morały idealnie mapują się na naszą dzisiejszą rzeczywistość.
2. „Psychologia pieniędzy” – Morgan Housel
> Dlaczego logiczne myślenie czasem zawodzi
Skoro już wszedłem w temat finansów, kolejnym krokiem była książka Morgana Housela. Jeśli myślicie, że finanse to tylko sucha matematyka, arkusze w Excelu i czysta logika – ta pozycja całkowicie zburzy to przekonanie.
Housel genialnie pokazuje, że zarządzanie pieniędzmi to w 20% wiedza, a w 80%... nasza psychologia i zachowanie. Autor przytacza mnóstwo fascynujących historii o psychologii tłumu i powtarzalnych błędach, jakie jako ludzie popełniamy od dekad.
- Rozwinięcie tematu: Autor dzieli się świetnymi spostrzeżeniami o tym, jak ważna w inwestowaniu jest pokora oraz zrozumienie roli szczęścia i ryzyka. Kluczowy jest tu też koncept „wystarczalności” – umiejętność powiedzenia sobie „stop, mam już dość”, zamiast ciągłej, ślepej pogoni za więcej.
- Moja ocena: To nie jest poradnik „jak szybko zarobić milion”. To raczej instrukcja obsługi własnego mózgu w relacji z pieniędzmi. Bardzo otwierające głowę.
3. „Finansowa Forteca” – Marcin Iwuć
> Polska kobyła, którą świetnie się... konsumuje
Na tę książkę trafiłem, szukając czegoś osadzonego mocno w naszych, polskich realiach. Przyznam szczerze: gdy paczka przyszła do domu, gabaryty tej książki trochę mnie przeraziły. Prawdziwa kobyła! Na szczęście przy zakupie dobrałem opcję z audiobookiem, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Styl Marcina Iwucia jest tak lekki i bezpośredni, że przez tę ogromną dawkę wiedzy po prostu się płynie.
Autor przedstawia tu genialną strategię budowania bezpieczeństwa opartą o trzy portfele:
- Poduszkę bezpieczeństwa (pieniądze na czarną godzinę),
- Portfel długoterminowy (spokojna emerytura),
- Portfel ofensywny (bardziej ryzykowne ruchy).
Iwuć ma dość konserwatywne podejście do ryzyka, ale w zamian daje potężny, uporządkowany przegląd instrumentów finansowych: od obligacji skarbowych, przez akcje, złoto, aż po nieruchomości (czyli nasze narodowe „inwestowanie w beton”) oraz kryptowaluty i programy emerytalne typu IKE/IKZE czy PPK.
Lektura tej książki skłoniła mnie też do ustrukturyzowania własnego podejścia do inwestowania. Ostatnio wpadła mi w ucho świetna zasada, którą od tamtej pory mocno sobie wziąłem do serca i staram się jej bezwzględnie trzymać:
„Jeśli planujesz zainwestować kwotę X, poświęć najpierw przynajmniej 10% czasu, który był Ci potrzebny na zarobienie tej kwoty, na edukację o danym instrumencie.”
Brzmi logicznie, prawda? Jeśli na zarobienie danej sumy pracowałeś miesiąc, poświęć te kilkanaście godzin na zrozumienie, gdzie te pieniądze właściwie lądują. Taka rzetelna wiedza daje niesamowitą pewność siebie i skutecznie chroni przed syndromem FOMO (Fear Of Missing Out), czyli bezmyślnym kupowaniem czegoś tylko dlatego, że akurat jest na to moda w sieci. Pamiętaj: ostatecznie autor książki czy internetowy guru nie ponoszą odpowiedzialności za Twoje finanse. Każdy sukces i każda porażka idą wyłącznie na Twoje konto.
- Największe zaskoczenie: Jeden z końcowych rozdziałów książki skupia się na najważniejszej klasie aktywów na świecie... czyli na nas samych. Marcin Iwuć przypomina, że najlepsza inwestycja to inwestycja we własne zdrowie, relacje i umiejętności. Kompletnie nie spodziewałem się takiej wstawki w książce finansowej i tym autor zyskał moje ogromne uznanie. Co ciekawe, w tym rozdziale polecił też kolejną książkę, po którą od razu sięgnąłem...
4. „Mindf*ck. Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację” – Christopher Wylie
> Kiedy technologia staje się bronią masowego rażenia
Tę pozycję polecił mi znajomy. W odróżnieniu od poprzednich książek, ta uderza prosto w moje technologiczne podwórko, ale w bardzo mrocznym wydaniu. Opowiada o ochronie danych, prywatności i o tym, jak algorytmy oraz potężne zbiory danych z portali społecznościowych zostały użyte do manipulowania nastrojami społecznymi na całym świecie.
Dla mnie ta lektura była osobista z jeszcze jednego powodu. Opisywane wydarzenia działy się w czasie, kiedy mieszkałem i pracowałem na Wyspach Brytyjskich. Książka bezlitośnie wyjaśnia mechanizmy stojące za Brexitem z 2016 roku i nagle zacząłem rozumieć zachowania oraz wybory ludzi, które wtedy obserwowałem z bliska.
- Przemyślenie po latach: To niesamowite (i przerażające), jak już wtedy potrafiono precyzyjnie profilować psychologicznie miliony ludzi i podsuwać im skrojone na miarę, często fałszywe informacje, by wpływać na ich decyzje wyborcze. Większość ludzi nie miała (i nadal nie ma) pojęcia, jak ich prywatne dane są wykorzystywane do tak nieczystych celów.
- Wizja przyszłości: Cambridge Analytica już nie istnieje, ale ich metody i dziedzictwo przetrwały. Aż strach pomyśleć, jak nowoczesna sztuczna inteligencja potrafi dzisiaj podkręcić te procesy. Zostawiam to Waszej wyobraźni... Książkę polecam absolutnie każdemu, nie musisz programować, by czytać to jak trzymający w napięciu thriller.
5. W procesie czytania: „Atomowe nawyki” – James Clear
> Małe zmiany, wielkie rezultaty
Zachęcony rekomendacją Marcina Iwucia, aktualnie jestem w połowie „Atomowych nawyków”. Książka rozbija na czynniki pierwsze to, jak budujemy dobre nawyki i jak pozbywamy się tych złych.
Choć dopiero przez nią przechodzę, już teraz widzę, jak wielką moc mają mikroskopijne, codzienne zmiany wprowadzane krok po kroku. To idealna lektura dla każdego, kto chce skutecznie osiągać swoje cele, zamiast tylko o nich marzyć. Pełną recenzją podzielę się pewnie niedługo!
A jak to wygląda u Was?
Mój plan na ten rok trwa, a biblioteczka ciągle czeka na nowe pozycje. I tutaj pytanie do Was – niezależnie od tego, czy programujecie, czy robicie w życiu coś zupełnie innego: co ciekawego przeczytaliście w ostatnim czasie?
Jaka książka autentycznie zmieniła Wasze spojrzenie na jakiś temat i moglibyście ją polecić z czystym sumieniem? Dajcie znać w komentarzach, a ja chętnie uzupełnię swoją listę na kolejne miesiące!
Komentarze (0)
Dodaj komentarz